22.01.2014

Dziwne rzeczy

Brama do innego świata? (fot. E. Jóźwik)
Kiedy tak sobie niezobowiązująco lataliśmy po kapadockich bezdrożach trafiliśmy przypadkiem na takie tajemnicze obiekty. Dostrzegając je z daleka, uznaliśmy, że muszą to być jakieś antyczne ruiny. Z bliska jednak okazało się, że są to raczej budowle współczesne, być może jakaś forma sztuki a może po prostu dodatkowa atrakcja turystyczna, z pewnością bardzo widokowa z powietrza. W każdym razie zaintrygowani objechaliśmy wszystkie jakie znalazły się w promieniu naszego wzroku.
Wygląda jak ruiny świątyni
Ale z bliska widać, że to współczesna produkcja
Tu ląduje UFO
Jazda po wzgórzach między tymi budowlami była czystą przyjemnością
Niezawodny duet
A widok stąd rozciągał się na całą Kapadocję

21.01.2014

Z czego słynie Kapadocja?

Gwiezdne Wojny?
Oczywiście z charakterystycznych tufowych form skalnych. Powiadają, że krajobraz jest to księżycowy. Nie wiedzieć czemu mi się bardziej kojarzy z Gwiezdnymi Wojnami :)

Kapadocja
Jak grzyby po deszczu

Kapadocja offowo

Pędzący Ernest
Kapadocja przysporzyła nam dużo rozrywki. W końcu mogliśmy pobawić się trochę poza asfaltem. Było sporo odcinków z niewdzięcznym piaskiem, którego nie znoszę, za to pośród pięknych tufowych form skalnych. Były też wspaniałe szutry na tamtejszych wzgórzach, usłane kamieniami, które co chwila strzelały spod kół. W oczekiwaniu na atrakcję dnia następnego ganialiśmy po tych terenach bitych kilka godzin dla czystej zabawy i przyjemności. 
Yamaszka dalej sunie po tureckich szutrach
Ernest nazwał ją EnJoy i chyba słusznie, bo dawała mu wiele radości

12.01.2014

Jest dobrze!

Jest dobrze! (fot. E. Jóźwik)
Czasu ostatnio mało, więc i blog przysnął. Ale pisać jest o czym i zdjęć nie brakuje. Także niedługo powrócę do mojej ubiegłorocznego wyjazdu. A jest do czego wracać :)

15.12.2013

W stronę Kapadocji

Mamasun Baraji
Kiedy zaczęliśmy zbliżać się do Kapadocji rozległe wyżynne, stepowe tereny ustąpiły miejsca rozmaitym formacjom skalnym. To właśnie z tych formacji oraz wykutych w nich całych miastach skalnych słynie ten region. Oczywiście nie tylko z tego...
Wieś Yaprakhisar - po prawej minaret a w skale wykute domy
Formacje skalne w pobliżu Yaprakhisar
Wąwóz Ihlara

11.12.2013

Tuz Golu

Tuz Golu - jezioro solne
Znaczna część Turcji mieniła się jednym kolorem. Rozległe pola, stepy w kolorze uschniętej trawy towarzyszyły nam przez setki kilometrów. Naszą uwagę w tym jednostajnym krajobrazie przykuło potężne jezioro Tuz - drugie co do wielkości w Turcji. Jego zasolenie jest o kilka procent wyższe niż w Morzu Martwym. Od tej strony, od której podjechaliśmy wody praktycznie nie było, tylko solna skorupa.
Wody, czy raczej błotnistej brei za wiele nie było

3.12.2013

Czaj? Oh yes, please!

Herbatka u Bossa (fot. E. Jóźwik)
Kiedy stanęliśmy gdzieś tam w środku Turcji na stacji benzynowej, na której okazało się, że nie ma benzyny, boss - czy to w ramach czystej życzliwości czy też jako zadośćuczynienie - poczęstował nas herbatą. Takie darmowe herbatki zdarzały nam się na tureckich stacjach jeszcze wiele razy. Nie tylko na stacjach, każdy kto nas przyjmował, gościł czy chciał trochę pogadać, częstował nas czajem. Bardzo nam się to spodobało i szybko stał się to nasz ulubiony trunek, którego wręcz wyczekiwaliśmy, i za którym później zdążyliśmy jeszcze zatęsknić.

Picie czaju to niemal rytuał (fot. E. Jóźwik)