1.02.2018

Pod Kazbekiem


Dojazd po zmroku do kościoła Cminda Sameba stanowi pewne wyzwanie. Droga jest w zdecydowanie gorszym stanie niż to co mogliśmy spotkać jadąc do Omalo. Egipskie ciemności też nie ułatwiały sprawy. Poza tym w ogóle nie mieliśmy tu tego wieczora jechać.

29.01.2018

Cisza nad Tuszetią


Omalo brzmiało jak tajemnica. Chodziło za mną już od kilku dobrych lat, od czasów kiedy prawie dojechaliśmy tam na motocyklach. Z tym, że prawie to jednak za mało. Być tak blisko i nie mieć czasu by sięgnąć po to co jest na wyciągnięcie ręki. Zostało gdzieś z tyłu głowy od czasu do czasu lekko podszczypując. Wiedziałem, że skoro wracam do Gruzji to tym razem muszę tam dotrzeć.

24.01.2018

W cieniu Uszby


Gdyby diabeł chciał wyłonić się z piekła i głową przebić skorupę ziemską, ale jednak w pewnym momencie stwierdziłby, że ziemski klimat jest dla niego za ciepły, śmiem twierdzić, że wyglądałby jak Uszba. Legendy mówią, że zamieszkiwała ją Dali - bogini łowów. I Uszba tak wygląda, jakby chciała człowieka złowić i już nie wypuścić.

17.01.2018

Gruzja - na czaczy do Ushguli


Pojechaliśmy do Swanetii na trekking, taki dłuższy kilkudniowy z całym dobytkiem na plecach. Jest tu taki polecany, z Mestii do Ushguli, 3 - 4 dni. Nawet dobrze zaczęliśmy wychodząc z miasteczka właściwą drogą. Tylko potem coś poszło nie tak...

11.01.2018

Podlaska Pohulanka


Ludzie mówili potem, że to był jakiś dziki kordon, że demony przeleciały przez wieś w rozbłysku światła i huku ogromnym. Ponoć podwórkowe burki tego dnia, już od rana krążyły niespokojnie po zagrodach a wieczorem wszystkie pochowały się w najciemniejsze kąty. Ludziska nie wiedzieli o co chodzi ale wyczuli, że bezpieczniej pogasić tej nocy światła, pozamykać okiennice i broń Boże się nie wychylać. 

5.01.2018

Sylwester w rytmie Disco


Zima znowu zaskoczyła tym, że nie przyszła na czas. W ogóle jeszcze nie przyszła. Rok wcześniej w tym samym okresie pojechaliśmy szukać zimy na południe. Tym razem nawet tamte regiony przeżywały pogodowy kryzys. Odpuściliśmy więc i ruszyliśmy w innym kierunku. Zupełnie bez spiny i oczekiwań.

17.12.2017

Potyczki z Trygławem


Gdyby tego wieczoru ktoś wyjrzał przez drzwi małej górskiej chatki, zobaczyłby cztery rozbłyski światła błądzące w odległości jakichś 200 metrów od niego. Usłyszałby niespokojne głosy, prawdopodobnie w obcym dla siebie języku. Może się kłócili, spierali o coś. Pewnie by do nich wyszedł albo zawołał. Tak się robi w górach, szczególnie po zmroku. Ale tego wieczoru mała górska chatka była pusta.