5.11.2013

Jakoś trzeba zacząć

fot. E. Jóźwik
Niekiedy człowieka ponosi ułańska fantazja. Szczególnie jak ktoś szepcze mu do ucha głupie pomysły. Pierwszy głupi pomysł zakończył się glebą w piachu, pękniętymi plastikami i stłuczonym barkiem, który boli do dzisiaj. Tak, nasza przygoda zaczęła się dopiero w Bułgarii...
fot. E. Jóźwik

Daleko jeszcze?



Kiedy człowiek wybiera się gdzieś dalej, do nieco bardziej odległych krajów natrafia na dosyć dolegliwą przypadłość - odległość. Naszym pierwszym celem zasadniczym była Turcja, ale żeby tam dotrzeć trochę czasu trzeba poświęcić. Sama Polska z północy do południowych granic to prawie 800 km, a potem kolejne kraje, w których pewnie jest dużo do zobaczenia ale nie ma na to czasu. Tak więc do Turcji jechaliśmy jak automaty. Od rana do wieczora, a niekiedy i do późnej nocy. Co więcej gdzieś tak do Serbii cały czas padało. Dopiero tam odpuściło i temperatura zaczęła być akceptowalna i komfortowa. Taki przelot strasznie męczy i nie daje w zasadzie żadnej satysfakcji. Na zdjęciu migawka z Serbii - pierwsze godziny słońca i piękna droga przez wąwóz, pierwsze pozytywne wrażenia z jazdy.

30.10.2013

Back to reality


Jakieś dwa tygodnie temu wróciłem do domu. Za mną, śmiało mogę to napisać, wyprawa życia. Przynajmniej tego dotychczasowego. Ponad 10 tyś. km przejechanych na motocyklu, około 3 tyś. km bez motocykla, różnymi innymi środkami transportu. 36 dni w drodze. Tysiące szklanek wypitej herbaty, a i kilka butelek wina. Mnóstwo fantastycznych ludzi spotkanych po drodze, kilogramy życzliwości i gościnności. Kilka rzeczy wyszło zgodnie z planem, cała masa dzięki nie trzymaniu się go. Powoli dochodzę do siebie i aklimatyzuje do codziennego życia. Tym razem nie będzie jednej konkretnej relacji jak ta z Rumunii. Raczej poszczególne refleksje czy spostrzeżenia. Biorąc pod uwagę ilość zrobionych zdjęć i nagromadzonych wspomnień przez zimę blog nie umrze. 
Zapraszam też do zajrzenia na naszą stronę, na której bardziej rozwlekłe materiały i sporo zdjęć. A będzie tego cały czas przybywać.

5.09.2013

4 dni do wyjazdu



Do naszej wyprawy pozostały już tylko 4 dni, więc to prawdopodobnie ostatni post jaki tu zamieszczan nim wrócimy w drugiej połowie października. Przed nami 40 dni przygody. A po powrocie oczywiście masa wrażeń do opisania na blogu. Zapraszam do śledzenia naszych poczynań https://www.facebook.com/MotoGory

11.08.2013

Dolomity


Kilka kadrów z lipcowego wyjazdu w Dolomity. Nie mogliśmy wymarzyć sobie lepszej pogody. Góry w pięknym słońcu wyglądały bajecznie.



8.08.2013

Przygotowanie motocykla

Nowy napęd cieszy nie tylko oko ale też ucho
W ubiegłym roku do Rumunii pojechałem na totalnym spontanie, tyczyło się to również przygotowania motcykla, którego w zasadzie w ogóle nie było. W tym roku Trampka czeka zdecydowanie dłuższy i trudniejszy wyjazd w związku z czym należy mu trochę czasu poświęcić. Do tej pory zaliczył już synchro gaźników i regulację zaworów. Wymieniony został także tylny amortyzator oraz zregenerowany kranik.

6.08.2013

MotoGóry!!

Operacja Kaukaz 2013
Kto wie ten wie, a kto nie wie właśnie się dowie. Pora zdradzić tegoroczny plan wyprawowy! Jak się spotka przy wódce dwóch wariatów to musi to się skończyc dobrym pomysłem :) Tak więc w tym roku ruszam na Kaukaz!!! W zasadzie ruszamy, bo tym razem w dwa motocykle, dwóch samców i niezliczone ilości kilometrów. Tą wyprawą postanowiliśmy połączyć w jedno nasze pasje, czyli podróżę motocyklowe i górską wędrówkę. Naszym marzeniem jest bowiem zdobyć podczas tej wyprawy kilka kaukaskich szczytów m.in.: Elbrus, Kazbek czy Ararat. Takżę zabieramy ze sobą dodatkową, niezbędny w warunkach wysokogóskich, sprzęt. Czy uda się plan zrealizować w pełni? Być może nie ale w niczym nie umniejszy to wspaniałej przygody jaka nas czeka! Wyruszamy z Polski 7 września. Przygotowania idą już pełną parą. Śledzić nasze poczynania można tu:
MotoGóry Fan Page - i to najbardziej aktualne źródło informacji, oraz tu:
MotoGóry - strona powoli się rozbudowuje i aktualizuje