12.03.2013

Kolosy 2012

Ernest Jóźwik i jego Czarna Afryka
Inspiracja to dobra rzecz. Wyzwala nowe pragnienia, marzenia czy cele. Ciężko ruszyć tyłek z domu bez inspiracji. Gdzie więc jej szukać? Jak ktoś ma z tym problem na co dzień to raz do roku może odwiedzić Gdynię, bo to właśnie tam odbywają się coroczne Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów - Kolosy. W tym roku mieliśmy ich już piętnastą edycję.
Kolosy to niepowtarzalna okazja na bezpośrednie spotkanie z różnej maści wariatami zakręconymi w temacie podróżowania, zdobywania czy eksploracji. Począwszy od ludzi, którzy przejechali świat dokoła na stopa, czy też go przebiegli (jak laureat Kolosa z ubiegłego roku - Piotr Kuryło), podróżowali jachtostopem z Europy do Ameryki Południowej i do Afryki, poprzez tych co przejechali rowerem Azję, czy motocyklem dotarli na Czarny Ląd aż po pierwszych ludzi, którzy zimą stanęli na Gaszerbrumie I czy też rekordzistów świata w nurkowaniu. 
Pokazać swoje przygody na takim ekranie...
Kto czego zapragnie. Jedni pomimo fascynujących przygód opowiedzą o tym mało inspirująco, inni, którzy byli bliżej i krócej opowiedzą to w sposób, który nie pozwoli przejść obok tego obojętnie.
W tym roku było kilka takich prelekcji, które bardzo mnie zainteresowały. Wyprawa mojego kolegi do Wagadugu, którą już dobrze znałem ale jeszcze nie w oficjalnej wersji. Świetnie opowiedziana i pokazana relacja Dominika Sadowskiego z jego rowerowego wyjazdu na Ural.
... przed kilkutysięczną publicznością
"Moja Panamericana" czyli jak przejechać Amerykę Południową trochę na starym, zdezelowanym rowerze a trochę na chińskim skuterze, Adriana Krzysztofińskiego. Wyprawa na własnoręcznie zbudowanych małych łodziach odkrytopokładowych wzdłuż wybrzeża Norwegii, która przypomniała mi dlaczego tak tęsknię za tym krajem. Przejechanie z najdalej na północ wysuniętego skrawka Europy (Knivskjelodden) aż na Przylądek Igielny w Afryce. Oczywiście rowerem. 
Nie zabrakło też stoisk ze sprzętem outdoorowym i publikacjami podróżniczymi 
Świetna reportażowa wyprawa w Himalaje Birmańskie Andrzeja Muszyńskiego. Bicie rekordów Krzysztofa Starnowskiego w nurkowaniu. No i wiele innych. Nie wszystkie niestety widziałem, być może kilka znakomitych mi gdzieś przepadło. Nie mniej jednak opowieści z Kolosów ponownie utwierdzają mnie w przekonaniu, że chcieć to móc. Ci ludzie bowiem udowadniają, że naprawdę wiele można osiągnąć naprawdę znikomym kosztem. 
No i znakomitych zdjęć

4 komentarze:

  1. Tych z Afryką możemy zaprosić do Elbląga...
    już wstępnie z nimi rozmawiałem na FB...
    Czekam tylko, aż Wiosna zawita.

    OdpowiedzUsuń
  2. A no pewnie, że można, zwłaszcza, że potrafią rozbudzić wyobraźnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę sporo ludzi było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ot zatrzęsienie i trochę :) Popołudniami to trzeba było godzinę stać na zewnątrz w kolejce do wejścia :)

      Usuń