28.05.2013

Morza mgieł


Poranek na Połoninie Wetlińskiej to magiczna sprawa. Kiedy pierwszy raz spałem w Chatce Puchatka, wstaliśmy po 4 rano aby obejrzeć wschód słońca. To był niesamowity widok. Tym razem nie zebrałem się tak wcześnie, ale kiedy wyszedłem na zewnątrz gdzieś około godziny 8 widok i tak zniewalał. Wszystkie doliny dokoła tonęły we mgle, a nad nami świeciło słońce. To całkowicie hipnotyzujący pejzaż. I to kolejny dowód na to, że mimo totalnie spartańskich warunków warto zatrzymać się tutaj na noc.

27.05.2013

Bieszczady cd.

Widok ze Smereka
Kiedy już objeździliśmy motocyklami co ciekawsze bieszczadzkie drogi i zakątki przyszła pora aby się pożegnać. Chłopaki rozjechali się w swoje strony a ja zostawiłem Trampka, zabrałem plecak i ruszyłem w góry. W końcu po to tu przyjechałem, po ciszę, spokój i przestrzenie.

25.05.2013

Może morze wróci

"Morze może wróci" to książką będąca zapisem kilkutygodniowej podróży autora - Bartka Sabeli - do Uzbekistanu. Jednak nie jest to zwykła relacja z podróży. Autor bowiem wyruszył z domu zaintrygowany zjawiskiem, o którym mało się mówi, a które jest jedną z największych katastrof ekologicznych na świecie. 
Morze Aralskie (właściwie jezioro) do lat '60 czwarte co do wielkości jezioro na Ziemi. Obecnie, kilka mniejszych zbiorników, z których największy wciąż jest w pierwszej dwudziestce największych jezior globu. A wszystko to przez absurdalną i możliwą chyba tylko w ZSRR utopijną wizję utworzenia bawełnianego imperium w samym środku Azji. W regionie suchym, którego istnienie uzależnione było i nadal jest od dwóch wielkich rzek niosących wodę z pamirskich lodowców oraz od Arala, który był nimi zasilany. Bartek Sabela próbuje w swej podróży zrozumieć jak mogło do tego dojść, jak można było zrealizować tak poroniony pomysł, którego skutki odbiły się na życiu setek tysięcy ludzi. Wystarczy wpisać w Google Morze Aralskie i zobaczyć jakże charakterystyczne zdjęcia, a na nich statki i kutry, zniszczone, zeżarte przez rdzę stojące na... pustyni. Obok nich przechadzają się wielbłądy, a wielki niegdyś błękit, zastąpił szary, bezkresny pył.

19.05.2013

Pierwsze wyjście...

Z tego może być zgrany duet leśnych dziadów
Dobrze jest czasem spotkać kogoś kto ma podobne pasje i zainteresowania. Można wtedy łączyć siły i działać razem. Z Marcinem poznaliśmy się jakiś czas temu i względnie szybko okazało się, że jest kilka rzeczy, które oboje lubimy. W końcu udało nam się zorganizować wspólny wypad. To był dobrze spędzony czas, bo jak inaczej mogłoby być przy ognisku? Środek lasu i płomień ogniska to warunki nieporównywalne klimatem z jakimkolwiek spotkaniem w mieście. Ognisko sprzyja rozmowie a cisza i spokój lasu przekłada się na stan umysłu. Z takiego wypadu człowiek zawsze wraca z lepszym nastawieniem.

12.05.2013

Gdzie diabeł mówi dobranoc

Gdzieś tu znaleźliśmy koniec świata
Jest takie opowiadanie Andrzeja Sapkowskiego pt. "Kraniec Świata". Jego bohaterowie docierają do krainy, gdzie jak okiem sięgnąć, oprócz drogi, którą jadą, dokoła łąki i pola, gdzieś tam w oddali drzewa, las. Uczucie znalezienia się na końcu świata towarzyszy zarówno im jak i czytelnikowi. W Bieszczadach znaleźliśmy takie miejsce.

08.05.2013

Wypalarnie węgla drzewnego


Na Trampkach zawsze znajduje się ciekawe miejsca
Pamiętam jak przy moim drugim pobycie w Bieszczadach trafiliśmy przypadkiem do jednej z charakterystycznych bieszczadzkich wypalarni węgla drzewnego. Podówczas nic o nich nie wiedziałem więc byłem zaskoczony i zaciekawiony tematem. Pogadaliśmy wtedy z jednym ze smolarzy przy butelce czegoś niewybrednego. Tej majówki znowu przypadkiem trafiliśmy w takie miejsce.

07.05.2013

Uroki bieszczadzkich dróg

Jeden z kilku nieco już ucywilizowanych przejazdów przez rzekę - gdzieś w okolicach Duszatynia
Jeżdżenie po Bieszczadach motocyklem to czysta przyjemność. Są i piękne asfaltowe winkle, do których kleją się szybsze maszyny jak i odcinki pełne dziur, są szutry a nawet przejazdy przez rzeki, czyli coś co najbardziej lubią fani enduro. Nam udało się skosztować i tego i tego.

06.05.2013

Czasem raźniej w kilku

Jedna z ciekawszych dróg - w tle most dawnej Bieszczadzkiej Kolejki Wąskotorowej
Raczej nie miewam okazji do jeżdżenia z innymi motocyklistami. Raz, że ich za bardzo nie szukam a dwa, że lubię sam decydować co, gdzie i jak. Ale w Bieszczadach miałem okazję pojeździć prawie przez trzy dni z dwoma fajnymi ludźmi z forum TA - Andrzejem i Danielem. Przekonałem się dzięki temu, że w grupie też może być ciekawie. Tylko grupa musi być względnie mała i mieć podobne potrzeby. U nas to wszystko wystąpiło. Jeździliśmy bez spinki, niemal relaksacyjnie przemierzaliśmy najciekawsze bieszczadzkie drogi, te bardzo klasyczne jak Duża i Mała Pętla Bieszczadzka, oraz te boczne, leśne szutry. A wieczorami czas też płynął przyjemnie przy piwie i pogawędkach. Pozdrowienia dla chłopaków!
Baza Ludzi z Mgły - kultowy wetliński lokal, spędziliśmy w nim dwa wieczory

05.05.2013

Moto Bieszczady

Nad Sanem
Skoro majówka dawała okazję do wyegzekwowania dłuższego wolnego, nie można było tej sposobności zmarnować. Długa - 800 kilometrowa - droga przez całą Polskę i znalazłem się w innej strefie klimatycznej. Gdy na Północy było zimno i ponuro w Bieszczadach było średnio 15-20 stopni więcej i przez większość czasu świeciło słońce. To był dobry czas aby pozwiedzać malownicze zakątki tych pięknych gór z perspektywy jednośladu. Ale nie tylko...