22.12.2016

Podsumowanie...



Nie mam w zwyczaju robić podsumowań, szczególnie z takich powodów jak koniec roku. To tylko umowny termin, któremu sami nadajemy znaczenie, jakbyśmy co roku potrzebowali zamknąć za sobą jakiś rozdział. Tak samo nie robię noworocznych postanowień. Ten filmik wyszedł mi niejako przez przypadek. Stwierdziłem, że jest jednak całkiem przyjemnym skrótem kilku przygód, które w mijającym roku mi się przydarzyły. Kiedy go obejrzałem, dotarło do mnie, że było rewelacyjnie!! I nawet fakt, że drugi rok z rzędu nie odbyłem dalszej zagranicznej wyprawy nie ma tu żadnego znaczenia. Bo dystans nie świadczy o wartości podróży, doznaniach i wspomnieniach. Przygoda czeka za rogiem, trzeba tylko ruszyć czasem dupę :)

30.11.2016

Jesienne Pieniny


Tej jesieni jakoś tak mało czasu na wszelkie wypady, nawet motocykl już zaraz trzeci miesiąc będzie jak stoi w garażu. W październiku udało się jednak wyskoczyć w Pieniny. Tam mnie jeszcze nie było, a szukaliśmy miejsca żeby trochę odpocząć, odetchnąć i cieszyć górskim klimatem bez ekstremalnych przeżyć. A to są góry do tego idealne.

08.10.2016

Weißkugel - w krainie Otziego

MotoGóry - tym razem bez moto 
Ten wyjazd pojawił się znikąd. Oboje w końcu znaleźliśmy chwilę czasu w tym samym momencie. A nas nie trzeba długo namawiać. Problemem okazało się zebranie reszty ekipy. Chętni niby byli, jeden nawet wahał się do samego momentu wyjazdu, jednak koniec końców zostało nas dwóch. MotoGóry w klasycznym składzie.

05.08.2016

Pod Stopami Słońca

Ostatnio w moje łapy wpadła książka w temacie, który nie jest mi kompletnie obcy. Rzecz się tyczy motocyklowej podróży do Azji Centralnej. Kierunek marzenie, i mój cel, który kiedyś chciałbym zrealizować. Recenzja ukazała się na łamach Peron4 i tam też zapraszam do przeczytania całości.


"Właściwie to twórcy bloga Byle Dalej rzucają wszystko, żeby wyruszyć w podróż. Robią to w zasadzie po raz drugi. Wcześniej kiedy wpadli na taki pomysł nie mogli się zatrzymać przez 888 dni. Dokładnie tyle też czasu mija między zakończeniem poprzedniej wyprawy a rozpoczęciem tej, opisanej w książce Byle dalej. Pod stopami słońca.

Pamir, Hindukusz, Wachan – nazwy, które od dziesiątek lat rozpalają wyobraźnie podróżników. Choć dziś już nie stanowią zagadki, nie są terra incognita, poznane i opisane przez tych, którzy dotarli tam wcześniej, wciąż dla wielu pozostają symbolem wyprawy w nieznane (...)"

11.07.2016

Na południe...

Czasem można jechać bez celu
- To gdzie jedziesz? 
- Nie wiem.
- Jak możesz nie wiedzieć? 
- Tak po prostu. 
- A w którą stronę zamierzasz się kierować? 
- Na południe.
- I nie masz tam żadnego celu? 
- No nie mam. Droga jest moim celem.

05.07.2016

Mazurska integracja vol. 5

Jezioro Świętajno co roku jest świadkiem makabrycznych zdarzeń
Coroczna Mazurska Integracja to zawsze jest wspaniała okazja aby spotkać znajome mordy, które widuje się nad wyraz rzadko. A to ekipa, z którą rewelacyjnie można spędzić weekend nad jeziorem. Ernest co roku staje na wysokości zadania i w Świętajnie nigdy nie jest nudno.

20.06.2016

Tatry 2016 - Men's Band - the movie

W ramach ostatecznego rozliczenia z wyjazdem w Tatry, krótki film o zabijaniu... znaczy się o górach i naszym tam pobycie. Obyło się bez zabijania. Za to kapitalnych widoków nie brakowało. No i strzegł nas kruk Odyna - tak więc to nie mogło się nie udać.

Men's Band - Tatry 2016 from bathory on Vimeo.

Tatry 2016 po męsku

Men's Band - nie ma ściemy, prawdziwi faceci
Równo rok zajął nam powrót w Tatry, przynajmniej w grupie częściowo zbliżonej do tej zeszłorocznej. Tym razem jednak o połowę mniejszej i wyraźnie uboższej jeżeli chodzi o różnorodność płciową.

15.05.2016

Premiera tygodnia - Beskid Niski Winter Bicycle Trip 2016

Trochę jeszcze czasu upłynie nim w końcu napiszę relację z zimowego wyjazdu w Beskid Niski i Bieszczady. Chyba nawet zdążę tam być jeszcze raz. To był kawałek pięknej rowerowej przygody. Mam nadzieję, że trochę tego klimatu udało mi się zawrzeć w tym krótkim filmiku.

11.05.2016

Mitas E09 - do wszystkiego czy do niczego?

Świeżo założony Mitas E09
Mitas E09 to opona, która wywołuje skrajne emocje - jedni uwielbiają ją za względną uniwersalność (z przewagą możliwości terenowych) i wytrzymałość, inni nie trawią z powodu kiepskiej przyczepności na asfalcie (szczególnie mokrym) oraz wytykają, że będąc oponą do wszystkiego, jest w gruncie rzeczy do niczego. 

05.05.2016

Highway from Hel


Niby mieszkam nad morzem, ale bez liczenia, mogę się założyć, że na tym blogu jest z pięć razy więcej zdjęć gór niż morza właśnie. Dziś rano wracałem z Mierzei Helskiej, pogoda piękna, ciepło. Z tej też okazji, dla przełamania dominacji gór (i tak niezagrożonych), kilka kadrów znad Zatoki.





16.04.2016

Operacja ENDURO BORNE


Operacja: ENDURO BORNE
Zadanie główne: przemieścić się unikając wykrycia z Niestępowa do Bornego Sulinowa
Zadanie poboczne: 
- spenetrować opuszczone postsowieckie obiekty militarne
- zdobyć punkt obserwacyjny "Górka Piasku" w rejonie Białego Boru
- wrócić unikając wykrycia
Czas operacji: 080416 - 100416
Odległość do celu: +- 200 km
Drużyna zmotoryzowana w składzie: 
rozpoznanie - Terror, Guziec
ubezpieczenie - Bathory, Romek
wsparcie - Modern
Sprzęt: 
KTM LC4 640 Adventure - 1 szt.
Suzuki DR 650 - 1 szt.
Yamaha XT660R - 2 szt.
Suzuki DRZ 450 - 1 szt.
Zagrożenie w rejonie działań: nieznane
Dodatkowe wsparcie: brak

48 godzin

Trójmiejska zimowa ekspedycja na Śnieżkę tuż po zdobyciu szczytu


Dokładnie tyle wystarczy aby z północy Polski, z poziomu morza, przenieść się w zupełnie inny krajobraz. W tym czasie zaliczyć dojazd, wejść na Śnieżkę, odwiedzić czeskie Adrspach i Krzyżowy Wierch, dotrzeć na Szczeliniec, przenocować w tamtejszym - genialnie ulokowanym - schronisku i ostatniego dnia na spokojnie wrócić do domu.

06.03.2016

Zima, góry, rower


Zima, śnieg, góry... rower. Ten ciąg skojarzeń, a raczej ostatni jego element pojawił się u mnie niedawno, przy okazji czytania pewnej książki. W końcu zima nie po to jest aby się opierdalać. A skoro nie jeżdżę na nartach, desce czy nie uprawiam innych stricte zimowych dyscyplin to czemu nie rower? Najważniejsze to wkręcić sobie jakiś pomysł a potem - korzystając z chwili wolnego - go zrealizować. I nie ma co tracić czasu na dywagacje, szukanie problemów, rozważanie trudności. Pakować się i jechać. Nigdy w życiu nie byłem z rowerem w górach, nie miałem do czynienia z takimi podjazdami, z taką sumą przewyższeń. A przecież zima, nie jest szczytowym momentem roku dla mojej kondycji. 

Myśl jednak zakiełkowała i choć jeszcze na dzień przed wyjazdem musiałem oddać rower na dobę do serwisu, bo skrzypiał jak tonący okręt, nie było już odwrotu. Poza tym - góry. Potrzebowałem ich, a nie widzieliśmy się ponad pół roku. To długa rozłąka i dotkliwa. Myślałem co prawda o nieco innej trasie ale dzięki PKP musiałem ją lekko zmodyfikować. Jednak start z Krakowa okazał się strzałem w dziesiątkę i uczynił tę małą wyprawę ciekawszą. Pragnąłem głównie zobaczyć Beskid Niski i tak też się stało, a że wcześniej był kawałek Sądecczyzny a na koniec Bieszczady? Tym lepiej. W ciągu dziewięciu dni było wszystko, 14 stopni ciepła, dwa dni pełne deszczu jak i piękna zima w wyższych partiach. I pomijając z rzadka rozsiane ospałe miejscowości, prawie zero człowieka. Więcej wkrótce...

06.02.2016

To Hel and back


Ostatnio zdarzyło mi się być na Helu zdecydowanie częściej, niż bym podejrzewał, że bym chciał. Tym razem nie miałem nic do gadania w tej sprawie. Mniejsza jednak o przyczynę. Ostatniego dnia zamiast korzystać z podwózki na helski dworzec, postanowiłem przejść się wzdłuż wybrzeża. Ośmiokilometrowy spacer wydmami, plażą a przy okazji penetracja militarnych obiektów, na które trafiłem po drodze. Ta część Mierzei obfituje w dawne umocnienia, poprowadzono nawet szlaki ułatwiające dotarcie do najciekawszych z nich. Ja nie podążałem szlakiem i nie szukałem niczego na siłę. Miałem po prostu ochotę się przejść. A, że przy okazji parę ciekawych miejsc się znalazło...

21.01.2016

Nagły atak zimy

Pięknie nas wtedy zasypało
Te zdjęcie, choć zrobione smartfonem, należy do moich ulubionych. Poprzedniego dnia szliśmy spać przy zachodzącym na czerwono słońcu. Fakt, że było dosyć zimno wieczorem, ale żaden z nas nie spodziewał się nagłego ataku zimy. Był początek października, trzy dni temu opuściliśmy deszczową wschodnią Turcję. Przez dwa dni w Tbilisi towarzyszyło nam piękne słońce i ciepła jesienna pogoda. Natomiast pierwszy poranek w Armenii sprawił, że poczuliśmy się jak na świątecznym wyjeździe do Zakopanego. Tylko, że nikt na Święta w polskie góry nie jeździ motocyklem. Prędkość 40 lm/h była szaleństwem. Widoczność prawie zerowa, droga pioruńsko śliska. Przemarznięci i przemoczeni zjechaliśmy do przydrożnej knajpy aby się ogrzać... tylko, że nikt tu nie grzał. Ale chociaż dostaliśmy ciepłe śniadanie i gorącą kawę. A potem przyszło nam założyć na siebie wszystko co ze sobą mieliśmy i ruszyć dalej....

11.01.2016

Zimowy Bałtyk i wraki


Ostatni weekend wieńczył fazę chwilowego ataku zimy. Okazał się też dobrym czasem, żeby zobaczyć co tam piszczy na otwartym morzu. Bo w Zatoce Puckiej piszczy lód. I to piszczy aż miło, po horyzont.