16.04.2016

48 godzin

Trójmiejska zimowa ekspedycja na Śnieżkę tuż po zdobyciu szczytu


Dokładnie tyle wystarczy aby z północy Polski, z poziomu morza, przenieść się w zupełnie inny krajobraz. W tym czasie zaliczyć dojazd, wejść na Śnieżkę, odwiedzić czeskie Adrspach i Krzyżowy Wierch, dotrzeć na Szczeliniec, przenocować w tamtejszym - genialnie ulokowanym - schronisku i ostatniego dnia na spokojnie wrócić do domu.
Weekend jak każdy, ani krótszy ani dłuższy, tyle, że z totalnym oderwaniem od tego co na co dzień. Udało nam się perfekcyjnie trafić z pogodą - piękne słońce, 20 stopni w dolinach i około zera na Śnieżce. Rewelacyjne widoki i sporo kilometrów w nogach. Jaki z tego morał? Nie potrzeba nie wiadomo ile wolnych dni, żeby ruszyć tyłek w góry - wystarczy dobra ekipa, trochę chęci i wolny weekend.

Mgły, które w nocy utrudniały nam jazdę, z tej perspektywy były zdecydowanie ładniejsze




Wschód słońca nad Śnieżką



Po całonocnej jeździe początek podejścia nie był zbyt dynamiczny
Jednak wraz z wysokością następowało ożywienie ekipy
Charakterystyczny budynek dawnego obserwatorium





Zmęczeni zimowym szturmem na szczyt ale walczą dzielnie



Bez dodatkowego tlenu i pomocy szerpów, w czystym alpejskim stylu






Radość zdobywcy
W Czechach klimat nieco inny

Krzyżowy Wierch


Widok z tarasu przed schroniskiem na Szczelińcu
Z tym miejscem lepiej wybrać nie mogli








Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza