3.12.2013

Czaj? Oh yes, please!

Herbatka u Bossa (fot. E. Jóźwik)
Kiedy stanęliśmy gdzieś tam w środku Turcji na stacji benzynowej, na której okazało się, że nie ma benzyny, boss - czy to w ramach czystej życzliwości czy też jako zadośćuczynienie - poczęstował nas herbatą. Takie darmowe herbatki zdarzały nam się na tureckich stacjach jeszcze wiele razy. Nie tylko na stacjach, każdy kto nas przyjmował, gościł czy chciał trochę pogadać, częstował nas czajem. Bardzo nam się to spodobało i szybko stał się to nasz ulubiony trunek, którego wręcz wyczekiwaliśmy, i za którym później zdążyliśmy jeszcze zatęsknić.

Picie czaju to niemal rytuał (fot. E. Jóźwik)

9.11.2013

Przedsmak Turcji

Gdzieś w tureckim interiorze
Nasza przygoda w Turcji nie zaczęła się najlepiej. Już pierwszej nocy zostaliśmy okradzeni o czym pisałem nieco szerzej tutaj. Mimo pewnych strat i podłamanego morale ruszyliśmy dalej aby dać Turcji szanse na rehabilitacje. Po skierowaniu się na południe, turecki interior coraz bardziej mi się podobał. Olbrzymie, puste przestrzenie powodowały, że szukanie miejsca na namiot było czystą i krótką formalnością.

6.11.2013

Pierwsze spotkania

Wspólne zdjęcie z szefem agro-serwisu
Przez pierwsze dni nie bardzo mieliśmy możliwość i czas do nawiązywania nowych znajomości. No chyba, że na stacjach benzynowych. Po rewelacyjnym porannym manewrze gdzieś w bułgarskim polu, mój motocykl potrzebował małej pomocy. Znaleźliśmy ją już kilkanaście kilometrów dalej w niedużej wiosce. Jak się okazało w tamtejszym serwisie maszyn rolniczych pracowało dwóch gości, którzy również byli motocyklistami należącymi do lokalnego klubu. Tym sposobem warsztat był do naszej dyspozycji, a i pomocna dłoń się znalazła. 
Trampek w pit stopie

5.11.2013

Jakoś trzeba zacząć

fot. E. Jóźwik
Niekiedy człowieka ponosi ułańska fantazja. Szczególnie jak ktoś szepcze mu do ucha głupie pomysły. Pierwszy głupi pomysł zakończył się glebą w piachu, pękniętymi plastikami i stłuczonym barkiem, który boli do dzisiaj. Tak, nasza przygoda zaczęła się dopiero w Bułgarii...
fot. E. Jóźwik

Daleko jeszcze?



Kiedy człowiek wybiera się gdzieś dalej, do nieco bardziej odległych krajów natrafia na dosyć dolegliwą przypadłość - odległość. Naszym pierwszym celem zasadniczym była Turcja, ale żeby tam dotrzeć trochę czasu trzeba poświęcić. Sama Polska z północy do południowych granic to prawie 800 km, a potem kolejne kraje, w których pewnie jest dużo do zobaczenia ale nie ma na to czasu. Tak więc do Turcji jechaliśmy jak automaty. Od rana do wieczora, a niekiedy i do późnej nocy. Co więcej gdzieś tak do Serbii cały czas padało. Dopiero tam odpuściło i temperatura zaczęła być akceptowalna i komfortowa. Taki przelot strasznie męczy i nie daje w zasadzie żadnej satysfakcji. Na zdjęciu migawka z Serbii - pierwsze godziny słońca i piękna droga przez wąwóz, pierwsze pozytywne wrażenia z jazdy.

30.10.2013

Back to reality


Jakieś dwa tygodnie temu wróciłem do domu. Za mną, śmiało mogę to napisać, wyprawa życia. Przynajmniej tego dotychczasowego. Ponad 10 tyś. km przejechanych na motocyklu, około 3 tyś. km bez motocykla, różnymi innymi środkami transportu. 36 dni w drodze. Tysiące szklanek wypitej herbaty, a i kilka butelek wina. Mnóstwo fantastycznych ludzi spotkanych po drodze, kilogramy życzliwości i gościnności. Kilka rzeczy wyszło zgodnie z planem, cała masa dzięki nie trzymaniu się go. Powoli dochodzę do siebie i aklimatyzuje do codziennego życia. Tym razem nie będzie jednej konkretnej relacji jak ta z Rumunii. Raczej poszczególne refleksje czy spostrzeżenia. Biorąc pod uwagę ilość zrobionych zdjęć i nagromadzonych wspomnień przez zimę blog nie umrze. 
Zapraszam też do zajrzenia na naszą stronę, na której bardziej rozwlekłe materiały i sporo zdjęć. A będzie tego cały czas przybywać.

5.09.2013

4 dni do wyjazdu



Do naszej wyprawy pozostały już tylko 4 dni, więc to prawdopodobnie ostatni post jaki tu zamieszczan nim wrócimy w drugiej połowie października. Przed nami 40 dni przygody. A po powrocie oczywiście masa wrażeń do opisania na blogu. Zapraszam do śledzenia naszych poczynań https://www.facebook.com/MotoGory