25.03.2014

Co w puszczy piszczy


Pomorze i Kaszuby wciągają coraz bardziej. Ostatnio przeglądając mapę moją uwagę przykuła Puszcza Wierzchucińska. Tam też skierowaliśmy swoje kroki w ostatni weekend.
Puszcza nie stanowi parku narodowego, a na jej terenie znajduje się zaledwie jeden mały rezerwat, nie jest więc pozbawiona całkowicie cywilizacji. Można czasem trafić na samotne gospodarstwo lub kilka porozrzucanych gdzieś po łąkach chat. Przez sam jej środek prowadzi też asfaltowa droga. Mimo to można tam przepaść na wiele godzin, a może i dni. Mocno pagórkowate ukształtowanie terenu zdecydowanie umila wędrówkę, czyni ją też bardziej wymagającą. Nowe leśne ścieżki przecinają się ze starymi, zarastającymi i całkiem łatwo można się tu zakręcić. Sporo też terenów podmokłych i bagien. Nie jest tu też cicho. Cały czas towarzyszą nam odgłosy rozmaitego ptactwa. Na pierwszy plan wysuwają się charakterystyczne klangory żurawi. Udało nam się podejść te piękne i dosyć rzadkie ptaki w dwóch miejscach. Noc urozmaicał nam dzięcioł obijający drzewo bardzo blisko naszego namiotu. Kilka saren na jednej z łąk zauważyło nas zbyt szybko aby załapać się na zdjęcie. W niecałe dwa dni dosyć pobieżnie obeszliśmy tylko południową część Puszczy. Kiedyś trzeba będzie wrócić aby zobaczyć co kryje w sobie część północna.





















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza