27.01.2013

Walka o ogień

Przy ogniu było ciepło ale namiot stał w strefie subarktycznej
Niektórzy się nie szczypią i dają radę w nieco bardziej ekstremalnych warunkach bez ognia i jeszcze jakby nigdy nic czytając gazetkę :) No mnie się to nie udało. Choć wypad zaliczam do udanych to jednak nie wyobrażam go sobie bez życiodajnego ciepła ogniska.


Wiem, że można zabrać papier i zapalniczkę, ale to daję więcej satysfakcji, poza tym jest jeszcze łuk ogniowy :)
Każde oddalenie się od niego - na rozbicie namiotu, na przyniesienie drewna, czy z rana na zwijanie obozu  -było bolesne, a możliwość zwieńczenia każdej z tych czynności rozgrzaniem się w cieple płomienia okazała się bezcenna. W zasadzie przy braku ognia jedyna opcja jaką dla siebie bym widział to niewyściubianie głowy spod śpiwora. Od momentu jak się w nim zakopałem wieczorem do rana tylko raz potrzeba fizjologiczna zmusiła mnie do opuszczenia względnie ciepłego schronienia. I to tylko tyle aby się podnieść i otworzyć połę. Za to widok wtedy okazał się nietęgi. Las pięknie rozświetlał wiszący tuż nade mną księżyc. Sen umilał wyjący gdzieś w górze wiatr. Rano nie chciało się wychodzić ale szybkie przywrócenie do życia ognia pozwoliło na konsumpcję śniadania i sprawne pakowanie.
W lesie cisza i spokój, za to dużo śladów nart... a to daje do myślenia

10 komentarzy:

  1. No tak kiedy ja zmagałem się z arktycznym zimnem na tafli zalewu kolega spokojnie podgrzewał walonki w ciepłym ognisku :) Popieram ognisko to dobry pomysł, tylko ubrania po powrocie do domu lekko śmierdzą wędzonką ale wypoczynek stanowczo bardziej przyjemny. Mówiąc krótko zmarzłem wczoraj i na jakiś czas mam dość biwaku na środku Zaleu Wiślanego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wędzonka jest niestety okrutna :/ Wszystko do prania po powrocie, no ale cieplej :)

      Usuń
  2. Survival dla odważnych :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam. Ostatnio mnie korciło by zrobić coś podobnego jednak zrezygnowałam. Może jeszcze kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co rezygnować trzeba się bawić a zima się kończy :)

      Usuń
  4. Ha ha... ;-))

    Wy to macie pomysły z Jarkiem!

    No ja na takie coś się nie piszę... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szacunek za podjęcie decyzji o noclegu w tak niskiej temperaturze. Drugi punkt za samowystarczalną egzystencję w warunkach przebywania poza cywilizacją samemu. Ludzie twierdzą iż taki rodzaj survivalu nastawiony jest na rekreację, ale przecież przygotowuje też on do działań w warunkach zagrożeń podczas klęsk żywiołowych. Nigdy nie wiadomo co nas czeka. Piękna sprawa, silnie oczyszcza umysł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mam nadzieję, że przyszłej zimy wyruszysz ze mną na mróz :)

      Usuń
  6. Jest pełna zgoda na zimowe wyjście. Zapisuje się! Zamiast herby zabieramy 1L spirytusu. Myślę,że rozsądna zamiana.

    OdpowiedzUsuń