03.04.2015

... coś się zaczyna

Zmiana stajni - pod znakiem trzech kamertonów
Tylko przez chwilę miałem wątpliwości co do tego, czym chcę zastąpić poczciwego i niezawodnego Transalpa. Wynikały one głównie z tego, że model, który upatrzyłem na jego następcę, było stosunkowo ciężko znaleźć w dobrej cenie i odpowiednim stanie technicznym. Do tego 90% z tego co wisiało na portalach ogłoszeniowych stało daleko na południu. Kiedy więc trafiła się warta uwagi sztuka nie zastanawiałem się długo, mimo że musiałem zwiększyć przeznaczony na ten cel budżet.
Oglądając to malowanie na zdjęciach nie byłem zachwycony
Yamaha XT660R - to właśnie mój nowy sprzęt, z którym - mam nadzieję - zaprzyjaźnię się na dobrych kilka lat. Mimo podobnej pojemności silnika jest to zupełnie inna maszyna niż Honda. Po pierwsze to singiel. I to czuć - silnik jest niezwykle żwawy, ciągnie jak wariat od najniższych obrotów. Aż się prosi o dynamiczne zrywy i szybką zabawę biegami. No i jest wtrysk co eliminuje konieczność regulacji i czyszczenia gaźnika. Co prawda nie naprawi go każdy plemienny mechanik na mongolskim stepie, ale o przypadku, żeby zawiódł jeszcze nie słyszałem. Po drugie - masa. Motocykl jest kilkanaście kilogramów lżejszy od poprzednika, a jego gabaryty sprawiają, że przy XL600 wygląda jak rower. Szczególnie dobrze odczuwa się to z pozycji kierowcy. Do tego dochodzi wyższy prześwit, lepsze zawieszenie, co gwarantuje może nie wybitne, ale z pewnością dużo lepsze właściwości terenowe. Pomimo jednej tarczy z przodu, również hamulce są zdecydowanie skuteczniejsze. Oczywiście w przeciwieństwie do Trampka nie jest to sprzęt, którym można by wygodnie podróżować w dwie osoby. To wybitnie jednoosobowy motocykl. Brak owiewek zdecydowanie pogarsza komfort jazdy przy szybkich przelotach asfaltami. Dłuższa jazda autostradą na chwilę obecną jawi mi się jako niezła mordęga. 
Jednak kiedy zobaczyłem ją na żywo nie miałem już wątpliwości, że jest to kolor właściwy
XT660R to kontynuacja legendarnej serii XT, którą Yamaha zapoczątkowała w 76 roku modelem XT500. Późniejszy model XT600 to jeden z najbardziej legendarnych i niezawodnych motocykli enduro, którymi ludzie objeżdżali wszystkie zakątki świata. Kontynuacją tej pięknej historii jest właśnie XT660R, która zadebiutowała w 2003 roku i z kosmetycznymi zmianami produkowana jest do dziś. Tak długa historia jednej serii musi o czymś świadczyć. 
Moja Yamaha nie jest jeszcze prawdziwą wyprawówką. To typowy fabryczny golas, pozbawiony wielu akcesoriów, które są albo niezbędne w podróży albo bardzo podróż ułatwiają. To tylko kwestia czasu, kiedy ten motocykl stanie się prawdziwym łowcą przygód.
Czy Yamaha zapewni mi tyle samo wspaniałych przygód co Transalp? 

6 komentarzy:

  1. Ostatnie zdjęcie - co to za piękny most? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pochodzący z XIXw. most drogowy na Wiśle w Tczewie. Długi na ponad 830 metrów. Piękny zabytek, obecnie wyłączony z ruchu.

      Usuń
  2. W mojej MT-03 miałem taki sam piec. To naprawdę fajny i trwały silnik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten piec to był jeden z powodów ;) I opinie o jego trwałości i niezawodności

      Usuń
  3. No to wszystkiego dobrego na nowym sprzęcie życzę, niesamowitych przygód i mocy wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję !!! Oby jak najwięcej :) Pozdrawiam!

      Usuń